Umiejętności społeczne

DSC_0460

Diagnoza autyzmu naszego syna była testem, sprawdzianem dla naszej rodziny. Autyzm jest o tyle nieprzewidywalny, że tej niepełnosprawności nie na pierwszy rzut oka nie widać, jest ukryta, podstępna. Chyba jak większość rodziców mieliśmy plany na szczęśliwe życie i po mimo braku mowy w wieku 2,5 lat, dziwnych zachowań, przyzwyczajeń odpychaliśmy od siebie czarne scenariusze. Szymonek przez rodzinę był nazywany takim małym dzikuskiem, ale wszyscy uważali, że z tego wyrośnie.

Na szczęście po diagnozie od samego początku potrafiliśmy razem z żoną i starszym synem trzymać wspólny front, postępowaliśmy według określonych zasad wytyczonych przez terapeutów, aby na początku nauczyć Szymonka podstawowych zasad współżycia społecznego i ułatwić mu funkcjonowanie w najbliższym środowisku. Umiejętności społeczne są niezbędne do prawidłowego budowania relacji z innymi ludźmi. W przypadku dzieci zdrowych część tych umiejętności nabywana jest intuicyjnie, część poprzez obserwację, a inne muszą zostać wyuczone. W przypadku naszego syna myślę, że w zdecydowanej większości (jak nie wszystkie) umiejętności społeczne, zasady współżycia społecznego musiały zostać wyuczone.

Początek był naprawdę koszmarny, wracając myślami do tamtego okresu zawsze przechodzą mnie ciarki. Do dzisiaj pamiętam słowa wypowiedziane przez Panią neurologopedę, która stwierdziła, że jeśli Szymonek nie nawiąże z nami kontaktu wzrokowego to nigdy nie nauczy się mówić. Codziennie powtarzaliśmy te same czynności i z biegiem czasu syn zaczął wykazywać większe zaangażowanie w oddziaływania terapeutyczne. Początkowo głównie koncentrowaliśmy się na nawiązaniu kontaktu wzrokowego i w momencie zasygnalizowania jakieś potrzeby przez Szymonka powtarzaliśmy mu, że aby otrzymać dany przedmiot musi popatrzyć w oczy co wywoływało ogromna agresję i płacz. W takich sytuacjach wpadał w szał, próbował gryźć i szczypać, trzeba go było przytrzymywać, aby nie zrobił sobie i nam krzywdy. Wtedy pojawiała się rozpacz i taka brutalna świadomość, że ludzie zawsze odrzucają tych, którzy się od nich różnią, bo tak jest ludzka natura. Z jednej strony jego dotychczasowy świat legł w gruzach, bo do tej pory spełnialiśmy jego zachcianki, nie wymagaliśmy kontaktu wzrokowego w momencie wskazania jakiegoś przedmiotu czy zasygnalizowania jakiejś potrzeby, wynikało to z naszej niewiedzy. Z drugiej strony była bardzo rygorystyczna dieta, której nie rozumiał i okazywał to agresja i płaczem w momencie karmienia.

W wieku trzech lat Szymonek nie mówił, porozumiewanie odbywało się za pomocą piktogramów. Pewnie, że było ciężko, były gorsze dni, łzy, pytania typu dlaczego to właśnie spotkało nas, ale próbowaliśmy wyjść z problemu i stworzyć sobie taka namiastkę normalności, pomimo tego, że wielu ludzi się od nas odwróciło. Tamten okres zweryfikował nasz stosunek do wielu rzeczy i przede wszystkim  ludzi. Najgorsze z mojego punktu widzenia jest to, że wiele rodzin nie potrafi sobie poradzić z problemem o nazwie autyzm. Tkwiąc głęboko w nim, obarczając każdego napotkanego człowieka można zatracić się w żalu, złości, poczuciu winy i wejść w role ofiary. To droga donikąd, droga do samotności, destrukcji, a co gorsze droga do depresji.

Na przykładzie naszego syna możemy powiedzieć, że dzieci z autyzmem żyją w stanie lęku i niepewności. Nawet wysoko funkcjonujące nie zawsze rozumieją otaczający je świat. To my dorośli, rodzice mamy obowiązek zapewnić im poczucie bezpieczeństwa zarówno w najbliższym otoczeniu jak i w realny świecie, do którego musimy je wprowadzać, z którym musimy je oswajać, uczyć zachowań, które pomogą w lepszy funkcjonowaniu
w społeczeństwie.

 

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>